Miejski pies ma miejskie życie.
Przez swoją obsesję na temat przebywania z psem, zrobiłam z Tesli psa przewodnika ;)
Przed zdecydowaniem się na kupno psa, zobowiązałam się, że mój pies nie będzie siedział sam w domu dłużej niż 6h. Nie chodzi tu tylko o obowiązek i poświęcenie, ja po prostu chce mieć psa aby z nim przebywać, by był częścią mojego życia, mojego każdego dnia. Nie chce osądzać innych, którzy zostawiają swoje psy w domu kiedy wychodzą do pracy. Ja zwyczajnie tak postanowiłam i tego chce się trzymać.
Początkowo, jeździłam do biura tylko na 4h, a resztę pracy przynosiłam do domu. Jednak ten wariant kiepsko się sprawdził i okazało się, że jestem niezbędną w biurze pełne 8h. Przedtem gdy było więcej pracy, to wpadałam z Teslą okazjonalnie do studia. Wszyscy bardzo polubili sunię, więc nie było żadnych sprzeciwów, aby zamienić to w codzienność.
I tak od 1 października wróciłam znów na pełen etat. Teraz codziennie, od poniedziałku do piątku pokonujemy z Teslą ponad godzinną trasę komunikacją miejską. Może wydawać się to dość skomplikowane, ale i tak to najwygodniejsza i najtańsza opcja aby dostać się z Bemowa na Kabaty. Można oczywiście jeszcze jeździć samochodem, ale przy dzisiejszych cenach benzyny pokonywanie 5x w tygodniu 40km to jednak zbyt duża suma.
Jako, że nie mamy bezpośredniego połączenia, a przesiadanie się w centrum grozi zdeptaniem, wykombinowałam taką trasę:

W autobusie staramy się przycupnąć w miejscu przeznaczonym dla wózków (jeśli oczywiście żaden nie potrzebuje tam stanąć). Za to w metrze, też polujemy na konkretny fragment wagonu. Pisze polujemy, bo gdy otworzono most północny i wakacyjny luz się skończył, już na pierwszej stacji robi się tłoczno. Nie lubię się przepychać, jednak jadąc z psem muszę, bo inaczej zgnietliby mi Teslę. Najlepszym rozwiązaniem jest stanąć na skraju, gdzie łączą się dwa wagony. Tesla kładzie się pod drzwiami, a ja chowam się za książką. Z reguły chciałabym, aby ludzie uśmiechali się na widok psa, ale nie ukrywam też, że odpowiada mi dystans jaki mają, gdy widzą Teslę. Bezlitośnie pchają się w moim kierunku, ale gdy tylko zobaczą czarnego, dużego psa, nagle się zatrzymują ;) więc nie mamy problemu z miejscem. Czasem jednak, gdy ktoś sympatycznie zareaguję, to pozwalam pogłaskać albo wdaję się wciągnąć w pogawędkę. Naprawdę różni ludzie się zdarzają.
Tesla od początku zachowywała się wyjątkowo grzecznie w komunikacji. Teraz już w ogóle kaganiec jej nie przeszkadza, a jeśli uda jej się wygodnie ułożyć, to całą trasę przesypia :)
Bardzo się cieszę, że sunia codziennie mi towarzyszy. Widzę, że lubi jeździć do pracy. Rano gdy się szykuję, ochoczo za mną drepta, a jak wchodzimy do biura, macha ogonem na widok innych współpracowników. Jestem spokojna widząc zrelaksowaną, śpiącą pod biurkiem Teslę, Dodatkowym atutem jest fakt, że grzeje mi stopy :D Popołudniami wyskakujemy sobie na 10/20 minut (w zależności ile mam pracy). Jest to świetny sposób aby się zrelaksować i odetchnąć od upierdliwych klientów.
W drodze powrotnej do domu, wysiadamy z autobusu 2 przystanki wcześniej i robimy sobie dodatkowy spacer. Dzięki temu Tesla jest przynajmniej 4 razy na dworze.
Wiele ludzi mi się dziwi, dlaczego tak podstosowywuje swoją pracę pod psa. Ja jednak jestem szczęśliwa mając swoją towarzyszką u boku. Z resztą nie każdy ma taką możliwość aby móc zabierać pupila ze sobą do pracy. Dlaczego więc, gdy moje szefostwo się zgadza miałabym z tego nie skorzystać? :)
![]() |
taki mniej więcej jest stan w okolicach Centrum |
![]() |
a tak Tesla się zachowuję w biurze przez 3/4 dnia :) |
Super, że nie dość, że ci się chce, to jeszcze w pracy pozwalają ci na zabieranie psa. A właśnie, co Tesla robi w pracy - śpi?
OdpowiedzUsuńZe Stefą to by niestety nie przeszło...
już teraz wiesz dlaczego spotykasz nas na przystanku :)
UsuńJak na Teslę się nie zwraca uwagi to się kładzie i śpi, ale kolega czasem się z Teslą wygłupia, ... albo gdy przychodzą dzieci szefa ;D
pies śpi ponoć 16/24 h – może i Stefę by psia natura dopadła?
Usuńoczywiście po pierwszej ekscytacji, ale jak masz jakiś rytm pracy, to pies powinien się wdrożyć i nie wstawać zawsze jak się przesuniesz o magiczną barierę 50 cm ;)
no jasne, że na początku mnie śledziła krok w krok po co i gdzie idzie, ale z czasem się nauczyła już spokojnie leżeć
UsuńPsina ma ciekawe życie, ale daj jej czasem pospać w domu spokojnie :P
OdpowiedzUsuńnie no mimo, że chciałabym ją wszędzie ze sobą zabierać, to wiem że muszę dawać jej okazję aby czasem ode mnie odpoczęła i pobyła zupełnie sama. Wychodzimy przecież do znajomych, do kościoła, na zakupy, Tesla musi być też samodzielna.
UsuńNo cóż, psia natura Stefy to wieczna ekscytacja, w końcu to stafik.. niestety jeszcze przed nami długa droga, gdyby chodziła za mną krok w krok to by był mega sukces, na razie sukcesem jest gdy przez 30 sekund nie próbuje zalizać na śmierć każdej nowej osoby w pobliżu :D
OdpowiedzUsuńJa mam podobny problem na dworze, bo Tesla chce do każdego psa podlecieć i się przywitać/bawić. Pracujemy cały czas nad tym, walczę o jej uwagę, zachęcając smakołykami. Czasem się udaję. Dodatkowo na spacerach staram się dużo z nią bawić, aby atrakcje kojarzyła ze mną. Coraz lepiej się dogadujemy
UsuńFajnie, bardzo fajnie. Ja też Flickę zabieram, gdzie tylko się da. Ostatnio nawet umawiałam się specjalnie na służbowe spotkanie w Przegryziu (mają tam psie menu), żeby pies mógł spokojnie wejść z nami do knajpki i żeby przy okazji miał jakąś atrakcję:) Wprawdzie głównie pracuję w domu, ale większość moich pracodawców/zleceniodawców nie robi problemu, żeby przyjść z psem (jedni robią - skończyło się tak, że umowę podpisywałam na zewnątrz, bo uparłam się, że psa pod budynkiem nie zostawię;))
OdpowiedzUsuńA co do metra - my też zawsze polujemy na kawałek przy złączeniu wagonów:))
wczoraj zaczęłam mojemu męzowi mówic cos o Berku i o tym że "Ola pisała że zabiera Teslę do pracy..." itd .... Na co mąż mowi że o jak fajnie i ze wczoraj widzial w metrze czarnego labladora i że taki byl spokojny i w ogole.... To musiałaś byc Ty bo to było na Mlocinach :). przepytałam Adame o kolor obrożki psiaka i cos zaczął mówic ze fiolet albo niebieski i gruba... No Tesla a kto :D??
OdpowiedzUsuńNo proszę :) to przy następnej okazji niech nas zaczepi. Chętnie poznamy drugiego Berkowego właściciela :)
Usuń